sobota, 20 kwietnia 2013

Wiosna, a jakże

Wiosna przyszła całkiem na poważnie, co oznacza, że koniec z wymówkami "za zimno", "wszystko pod śniegiem", "zdecydowanie za zimno".
W związku z tym mąż dzielnie przekopał kawał działki i będziemy rolnikami w skali mikro. W rozsadniku kiełkują już pierwsze warzywa i zioła. Aż się chyba zmobilizuję i porobię im zdjęcia, tak to ładnie wygląda.
Poza tym klasyka wczesnowiosenna - dieta! Ale, żeby było miło to jest moja dieta autorska, oparta na koktajlach z warzyw i owoców. Pyszności! Dodatkowo bieganie z Lukasem, który dostarcza podwójnej dawki wysiłku.
Nasza domowa uprawa boczniaków także ma się dobrze, niedługo czeka je przeprowadzka do ogródka, a na razie rezydują sobie w kącie kuchni.


A teraz kolejne odgrzebane starocie. Tego jegomościa popełniłam będąc w wieku gimnazjalnym, wygląd inspirowany fantastyką i grą online w którą wtedy grywałam namiętnie.



A ta ślicznotka to Harpia, powstała w okresie gdy byłam straszliwie znudzona realistycznymi rzeźbami i dawałam temu upust powołując do życia między innymi takie potwory. Harpia obecnie jest własnością Padre, mam nadzieję, że dobrze się sprawuje.




A na koniec - Lukas wiosennie pozdrawia i zapowiada Candy w następnym poście. Do zgarnięcia będzie coś małego, ceramicznego i z dziurką, sztuk kilka.



28 komentarzy:

  1. Fajna taka hodowla własnych grzybków :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna a przy tym bajecznie prosta. No i świeżo zebrane boczniaki z patelni smakują rewelacyjnie.

      Usuń
  2. Boczniaki uwielbiam. Przeważnie robię je jak kotlety schabowe.
    Jegomość jest całkiem , całkiem :)
    Pozdrowienia dla Ciebie i Lukasa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przeważnie tak przygotowywuję boczniaki, choć ostatnio wykorzystałam mniejsze kawałki i nóżki do sosu z warzywami. Wyszło pysznie!
      Pozdrowienia już przekazałam Lukasowi który właśnie schnie po spacerze na mokradłach.

      Usuń
  3. Piękne rzeźby... wyglądają na tych zdjęciach jak wiekowe mocno eksponaty, wykopane gdzieś z piwnicy ... taki wygląd nadaje im ciekawego charakteru.
    A boczniaki wyglądają znakomicie. pozdrowienia serdeczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki wygląd to pewnie zasługa gliny szamotowej i przecierki, bardzo lubię tak wykańczać rzeźby. Pozwala im to zachować naturalny charakter i fakturę.
      Boczniaki ze zdjęcia już dawno zostały skonsumowane i mogę potwierdzić - były smakowite.

      Usuń
  4. jegomosc znakomity! bardzo mi przypadl do gustu...boczniaki..nie jadlam a jeszcze do tego mozna sobie je hodowac w domu..ciekawe. Pozdrawiam z And wenezuelskich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Jegomość się podoba, mimo ponurego wyrazu twarzy.
      Boczniaki są przepyszne! Polecam spróbować, moim zdaniem najlepsze są prosto z patelni, bez żadnych dodatków. Choć można je też panierować.
      Andy są zachwycające, będę je musiała kiedyś odwiedzić osobiście.

      Usuń
  5. Rzeźby rewelacyjne. Tak mi się marzy taka hodowla boczniaka. Chyba spróbuję. Wiosna, wiosna, a mnie się nic nie chce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to idealne połączenie - nicniechciejstwo i chęć spróbowania z boczniakami. Bo aby hodować boczniaki wystarczy tylko postawić zaszczepioną nimi kostkę słomy w sprzyjającym miejscu i... Czekać na zbiory.

      Usuń
  6. A ja zapisałam się na akcję "zostań wege na 30 dni"! Myślę, że takie świeżo zebrane boczniaki pięknie by się w nią wpisywały ;)
    Jegomość siedzi sobie teraz u nas na kominku i pilnuje ognia. Ściskam i czekamy na Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się zapisałaś. Poczekaj tylko aż zaczną na skrzynkę spływać te wszystkie przepisy smakowite.
      A świeżo zebrane boczniaki z pewnością będą się wszędzie dobrze wpisywały.

      Usuń
  7. Harpia cycata sprawuje się...dobrze (choć złosliwie piwa podawac nie chce - jak to ...harpia..).
    Melancholijny, znużony "gimnazjalnik" jest jednak moim faworytem i od dawna mu gniazdko fajne kapliczkowe obiecuję (obiecać nie grzech) a kiedyś pewnie i spełnię...
    I bedę sobie z nim milczał na wspólnie wybrany temat podgryzając smażone boczniaki.
    Na gorąco. A może na chłodno.
    Padre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smażone boczniaki mają to do siebie, że nigdy jeszcze nie widziałam by udało im się doczekać stanu "na chłodno".
      Może trzeba Harpię tresować intensywniej po prostu?

      Usuń
  8. Nie ma to jak własne grzyby, przynajmniej wie się co się je:)Harpii pasuje taka niebieska wstążeczka, dodaje jej uroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własne grzyby są super! Nie dosyć, że z pewnością nie pryskane to jeszcze rosną "pod ręką" dosłownie. Tak więc niewielka droga dzieli je od zerwania do patelni.

      Usuń
  9. Ja zaszczepiłam grzybnię boczniaka na topolowych pniakach ale nic z tego nie wyjszło;(((
    Obstawiam korale na Candy. Lukas bardzo wiosenny!
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Ci zdradzić, że dobrze obstawiasz.
      Skoro na pniakach nie wyszło, to może spróbuj na kostce słomianej? Tu nie ma co się nie udać.

      Usuń
  10. jestem pod wrazeniem boczniaków... w...kuchni...jakos nigdy się ni odważyłam na taką hodowlę... zainspirowałas mnie♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boczniaki w kuchni będę zawsze szczerze polecać, są proste w obsłudze i obłędnie pyszne.

      Usuń
  11. Ada, żeby tak od razu z bocznikami wyjeżdżać gdy do jesieni taaaki kawał czasu a nawet wiosna nie może się zdecydować...
    Harpie przez złe skojarzenia z ... NO harpiami ludzkimi niezbyt mi podpada... mam takie na co dzień ;). Za to młody walczący jegomość (i nie mówię tu o psie ;))) pasuje jak ulał :)
    Pozdrowienia posyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jomo, przecież to wiosenne boczniaki są, ja o jesieni ani słowa...
      Może właśnie dobrze by było mieć taką harpię własną, oswojoną, coby odstraszała te obce?
      Pozdrawiam także.

      Usuń
  12. To ja już się zapisuję;)Jegomość piękny, a dla Lukasa buziak w czarny nos:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaprysiu, będziesz w takim razie pierwsza na liście :)
      Buziak przekazany i masz od Lukasa zwrotne polizanie po nosie.

      Usuń
  13. Ależ Ty masz talent, dziewczyno, jegomośc kojarzy mi się z japońską kreskówką, którą kiedyś oglądałam z moimi chłopakami; hodowla boczniaka to nasze marzenie od lat, myślałam, że tylko w piwnicy można, a nie posiadamy takowej; pozdrawiam serdecznie, i od Amika wesołe machnięcie ogonem, też przytulony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobre skojarzenie bo i japońskim stylem po trochu był inspirowany. Włosy szczególnie.
      Boczniaka można właściwie wszędzie, byle tylko zapewnić wilgotność i nie narażanie na bezpośrednie promienie słoneczne. Moje stoją w kącie kuchni w kartonowej skrzynce po jabłkach wyścielonej folią i pełnej wody. Ważne jest tylko, aby nie dotykały tej wody bezpośrednio, więc w tym mini-bajorku stoją na wysepkach z pustych kartonów po soku.

      Usuń
  14. Po pierwsze grzyby są piękne ładniejsze niż nie jeden kwiatek ja nie umiem ani kwiatka ani grzyba wyhodować. Po drugie ten siedzący gość jest niezwykły cudnie sfatygowany czy to ze starości, czy czas mu tak dał popalić mimo, że siedzi? Nasze dekupażowe bzdety nijak sie nie mają do tego co Ty robisz. Jesteś bardzo zdolna. A psu się coś wywróciło chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dekupażowe to żadne bzdety, ja właśnie dekupażystki podziwiam szczególnie za cierpliwość do wykańczania tych wszystkich detalików o lakierowaniu nie wspominając.
      Z dekupażem próbowałam się zaprzyjaźnić ale od regularnego dekupażowania odwiodło mnie właśnie to żmudne lakierowanie i polerowanie.
      Siedzący kawaler sfatygowany jest szczególnie przez przecierkę na szkliwie.
      Lukas na tym zdjęciu wił się rozkosznie na trawie próbując nakłonić mnie do odłożenia tego głupiego aparatu i rozpoczęcia głaskania.

      Usuń